Jazda konna jest modnym sportem, który w Polsce zyskuje coraz większą popularność i trudno jest się temu dziwić, zważywszy na wszystkie jego pozytywne aspekty. Przede wszystkim pozwala nam na kontakt
z tak wspaniałym zwierzęciem, jakim jest koń i mamy na myśli nie tylko jego oczywiste piękno, harmonijną budowę oraz sposób w jaki łączy siłę i grację, ale również szereg innych, o wiele ważniejszych jego cech.
Należą do nich oddanie, lojalność i zaufanie - jeśli napotkamy konia o pogodnym usposobieniu i łagodnym charakterze, możemy być pewni, że stanie się on wspaniałym towarzyszem przygód. Fani jeździectwa wiedzą dobrze, jak przyjemnie jest wybrać się na kilkugodzinną przejażdżkę po lesie, i samemu bądź z przyjaciółmi galopować po leśnych szlakach, polach i łąkach. Jednak zanim to nastąpi, konieczne jest zdobycie wielu umiejętności, w tym świadomości, żeby nigdy nie przeceniać własnych sił ani umiejętności naszego wierzchowca. Trzeba się o niego troszczyć w równej mierze jak o siebie, a wtedy obie "strony" będą zadowolone.
Gdzie jeździć?
Od czego zacząć naukę jazdy konnej? Przede wszystkim trzeba chcieć i nie można się do tego zmuszać. Jeżeli kogoś paraliżuje strach na samą myśl o pogłaskaniu tego "wielkiego zwierzęcia", to nie ma co wdrapywać mu się na grzbiet. Jazda konna nie jest trudna i można nauczyć się jej w każdym wieku, jednak aby sprawiała przyjemność i dawała pożądane efekty, należy wybrać właściwy klub i odpowiedzialnego instruktora.
Niestety, wraz ze wzrostem amatorów jeździectwa, narodziło się wiele małych klubów o dość wątpliwym profesjonalizmie, czego dowodzi obsadzanie w roli instruktora osób niepełnoletnich. Takich klubów lepiej jest unikać, podobnie zresztą jak tych największych i najbardziej znanych. Poza prestiżem, nie mają one wiele do zaoferowania "niedzielnym jeźdźcom", a nastawione są głównie na jazdę sportową. Rekreacja dla nich jest tylko dodatkowym źródłem dochodu i prowadzi się ją, mówiąc delikatnie - bez zaangażowania, na koniach które najczęściej mają za sobą karierę sportową i, co za tym idzie, skrzywioną psychikę.
Nie jest to oczywiście reguła, ale warto o tym pamiętać, zanim udamy się do konkretnego klubu i zapłacimy dużo pieniędzy za przyjemność jazdy konnej. Najlepiej więc będzie poszukać klubu średniej wielkości, w którym znajduje się od kilku do kilkunastu koni, a nad wszystkim czuwa instruktor Polskiego Związku Jeździectwa. Dobry klub najłatwiej nam będzie znaleźć radząc się znajomego, który już jeździ- będziemy mieli pewność, że jest to miejsce sprawdzone. Poza tym kluby takie znajdują się na obrzeżach dużych miast, więc każdy powinien sobie z tym poradzić. Warto też wiedzieć, że w części ośrodków tego typu pierwsza jazda jest bezpłatna, więc można wyrobić sobie opinię o klubie, koniach i instruktorach.
Niezbędny ekwipunek
Na pierwsza lekcję jazdy konnej nie musimy wcale kupować całego "rynsztunku" - wystarczą tylko przylegające spodnie z miękkiego materiału (np. dres) i buty za kostkę, których nie szkoda będzie zabrudzić. Niezbędny będzie również toczek - pełni on funkcje "kasku", a jego zadaniem jest chronić głowę w trakcie ewentualnego upadku. Wygląda jak czarny kapelusz i powinien znajdować się na wyposażeniu każdego klubu, ale oczywiście ze względów higienicznych, najlepiej jest mieć swój własny. W tym przypadku należy wybrać odpowiedni rozmiar oraz upewnić się, że ma pasek pod brodę. Toczek nie może być za luźny ani przyciasny, zaś pasek powinien przylegać do brody, a nie zwisać - od tego zależy nasze bezpieczeństwo. Kolejnym elementem ekwipunku jest palcat, czyli bacik. Może go zastąpić zwykła gałązka, ale i tak najważniejsze jest to, czy umiemy się nim posługiwać. Niedoświadczeni jeźdźcy myślą, że służy on do poganiania opornego konia, ale to oczywiście nieprawda.
Pierwsza lekcja
Ważne jest, aby nauczyć się korzystać z takich pomocy jak: dosiad, łydka i głos. Instruktor zazwyczaj oprowadza wokół ujeżdżalni kilka razy, żeby pomóc oswoić się z koniem. Z pewnością ważne jest też, aby nauczyć się prawidłowo trzymać wodze i siedzieć na koniu - plecy powinny być proste, pięty opuszczone w dół, a palce skierowane do konia. Bardzo ważne - ze względu na nasze bezpieczeństwo - jest to, aby właściwie ułożyć nogę w strzemieniu. Początkujący mają tendencję do wsuwania stopy aż do oporu, tymczasem powinno się na nim opierać tylko palce. Dzięki temu, kiedy koń podskoczy, noga nie wpadnie do środka strzemienia i nie zaklinuje się, uniemożliwiając "awaryjne" zeskoczenie z konia. Żeby koń ruszył, trzeba "dać mu łydkę", czyli ścisnąć go mocno nogami. Nie wolno robić tego z zamachu - to nie western, a koń jest zwierzęciem wrażliwym i nie wolno go kopać. Oczywiście istnieje duże prawdopodobieństwo, że koń nie posłucha rozkazu i wtedy można go "zachęcić" palcatem. Klepnięcie powinno być jednak delikatne i wycelowane w koński zad.
Pierwsza lekcja powinna trwać w granicach 15-30 min. i pomóc w podjęciu decyzji, czy mamy ochotę na następne. Jeżeli tak, to nie pozostaje nic innego, jak umówić się na kolejną jazdę. Warto wtedy przyjść około pół godziny wcześniej, aby móc zapoznać się z tajnikami czyszczenia i siodłania konia. Choć na oko koń może wydawać się zupełnie czysty, należy go wyszczotkować przed każdym osiodłaniem, aby z jego sierści usunąć niewidoczny piasek, mogący spowodować obtarcia. Do konia najlepiej jest wołać po imieniu i poklepać delikatnie po szyi. Nie wolno zaś zbliżać się do niego od strony jego zadu, bo może się zdarzyć, że kopnie nas kopytem.
Po czyszczeniu koń gotowy jest do osiodłania, ale tu ważna jest kolejność zakładania ogłowia i siodła - lepiej jest najpierw założyć ogłowie. Potem wsiadamy na konia i dociągamy popręg oraz regulujemy strzemiona. Aby odpowiednio dopasować długość strzemion, należy ustawić je tak, aby ich podstawa dotykała kostki naszej wyciągniętej nogi. Na drugiej lekcji możemy nauczyć się skręcania. Żeby nakłonić konia do skrętu należy w odpowiednim kierunku przenieść wodze (nie jedną rękę, ale obie!). Potem warto zapoznać się z odmianami biegu konia.
Na początku najpewniej jeździ się stepem, później przychodzi pora na coś trudniejszego, czyli kłus. Jest to chód, podczas którego czujemy, że koń wykonuje "podrzuty". Cały problem polega na tym, żeby umieć się do nich dostosować, gdyż w przeciwnym razie będzie nas wyrzucało z siodła, a przecież lądowanie na ziemi nie jest niczym przyjemnym. Powinniśmy więc nauczyć się anglezować. Polega to na tym, że równocześnie kiedy koń nas podbija, my unosimy się do góry, a opuszczamy kiedy grzbiet "opada". Najczęstszym błędem przy anglezowaniu jest wychodzenie w górę przekładając ciężar na strzemiona. Prawidłowo, opieramy się na kolanach, dociskając je do siodła.
Nauka jazdy konnej nie jest bardzo skomplikowana, nie jest też droga i nie wymaga specjalnych predyspozycji fizycznych. Pozwala przyjemnie spędzić czas na łonie przyrody, doskonale pomaga się zrelaksować i dodatkowo aktywnie wypocząć. Polecamy ją każdemu bez względu na wiek i miejsce zamieszkania. To z pewnością dobra moda...
| « poprzednia | następna » |
|---|







